Spam wyszukiwarek coraz bardziej opłacalny

Pytany o spamerskie metody pozycjonowania, zarówno te ewidentnie „black hat”, jak i metody z pogranicza („gray hat”), przez długi czas odpowiadałem, że w dłuższej perspektywie są one nieopłacalne. Uważałem, że warto inwestować wysiłki w budowę świetnej witryny, marki, wartościowej treści, uczciwe zdobywanie linków i w strategię marketingową, choćby to wszystko miało kosztować wiele wysiłku. Cały czas tak uważam, ale nie jestem już tego pewien tak jak dawniej.
Dlaczego?
Nigdy wcześniej praca googlowskiego zespołu ds. walki ze spamem nie była tak nieefektywna, jak widzę ją w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Istnieją popularne serwisy handlujące linkami, które działają w najlepsze od wielu miesięcy, niektóre od lat – pracownicy Google muszą być świadomi ich istnienia. Wracają podejrzane katalogi i systemy wymiany linków, które z hukiem zamykano w 2007 i 2008 roku. Po zapaści w latach 2006-2007, odżywa wymienianie się niedopasowanymi tematycznie linkami. Wraca nawet wykwit początku XXI wieku, składające się z jednej podstrony farmy linków postawione na przejętych skądś domenach z długą historią, obliczone na poprawienie sobie link popularity.
Dla każdego w zasadzie popularnego komercyjnie zapytania mogę wskazać na czołowych pozycjach liczne witryny posiłkujące się złymi linkami.
Przykłady spamu na listach wyników
Obiecałem Aaronowi, że nie będę wskazywać konkretnych witryn, i chociaż wciąż uważam, że nie byłoby w tym nic nagannego (spam utrudnia internautom wyszukiwanie, dlaczego pozycjonerzy nie mieliby skrzyknąć się by z tym walczyć?), zamierzam dotrzymać obietnicy. Nie wytknę zatem palcem konkretnych linków ani witryn, ale przedstawię przykładowy zestaw zapytań, wyniki wyszukiwania dla których wypełnione są stronami korzystającymi ze spamerskich technik:
SEO Software
Starcraft 2 Strategies
Birthday Party Supplies
Currency Trading Online
Tennis Racquet Reviews
Leather Crafting Supplies
Nanny Services
Home Business Ideas
French Doors
Vietnam Tours
Antioxidant Supplements
Home Espresso Machine Ratings
Zbadaj przy pomocy Open Site Explorera kilka przypadkowych witryn zajmujących dobre miejsca dla tych zapytań, a zorientujesz się, co mam na myśli. Wiele z nich nie ma choćby jednego uczciwie pozyskanego linku. A to oczywiście nie jedyne zapytania opanowane przez spamerów.
Znajdź spam w 3 prostych krokach
Krok 1. Wydaj zapytanie „SEO Friendly Directory” („katalog przyjazny SEO” – przyp. tłum.) i przyjrzyj się witrynom, które zobaczysz w wynikach.
Krok 2. Wydaj zapytanie o słowa kluczowe, na które pozycjonują się witryny obecne w tych katalogach (obecne w ich [title] i anchorach prowadzących do nich z katalogów linków).
Krok 3. Sprawdź strony z miejsc 5-10 dla tych zapytań, a przekonasz się, że do większości z nich nie prowadzą żadne „naturalne” linki.
Dlaczego Google tak słabo karze spamerów?
Nie wiem. Ale mam kilka przypuszczeń:
- Skalowalność taktyk antyspamowych – walka ze spamem mogła stać się zbyt trudna w dobie rosnącej liczby zapytań, złożoności ich i samego algorytmu oraz rosnącego indeksu. Możliwe, że techniki antyspamowe nie radzą sobie z 100 miliardami stron tak dobrze jak z 10 miliardami.
- Google pracuje nad czymś dużym – w historii rozwoju tej wyszukiwarki bywały okresy, kiedy pewne typy spamu – doskonale Googlowi znane – były dopuszczane. Okresy te kończyła aktualizacja algorytmu, która usuwała od razu całe pokłady spamu określonego typu lub przynajmniej mocno utrudniała spamowanie. Jednak nigdy dotąd Google nie kazał czekać na aktualizację tak długo, jak teraz (MayDay nie zmienił tu wiele, poza tym wszystko wskazuje, że nie był wymierzony w nieuczciwe linki).
- Google nie chce wylać dziecka z kąpielą – być może w Google zorientowano się, że wszechobecność spamu uniemożliwi chirurgiczne oddzielenie go od witryn wartościowych (choćby dlatego, że wiele z nich także ma wiele na sumieniu). Jeśli jest to właściwe wyjaśnienie, w Google powinni popracować nad lepiej zniuansowanymi, celniejszymi technikami antyspamowymi; wypracowanie takich jest, niestety, trudne.
- Drenaż mózgów w zespole antyspamowym – zespół antyspamowy, budowany przez Matta Cutta w latach 2001-2006, to była śmietanka, najlepsi z najlepszych. Cutts osobiście dobierał wyróżniających się ludzi z zespołu search quality i innych zespołów. Niedawno Cutts był na długim, zasłużonym urlopie, ale nawet będąc na miejscu jest w ostatnich czasach wyraźnie mniej aktywny na polu walki ze spamem, rzadziej o tym bloguje, rzadziej jeździ na konferencje, a czas inwestuje raczej w startupy. Nie krytykuję Matta, na jego miejscu dawno odszedłbym z Google całkowicie, wskazuję tylko, że ich zespół antyspamowy lata świetności może mieć wyraźnie za sobą.
- Żyj i pozwól żyć innym – może być też tak, że choć deklarowane publicznie podejście Google’a do spamu pozostaje niezmienne, to prawdziwe podejście – zmieniło się. W Google mogli zorientować się, że wiele witryn stosujących spamerskie metody dostarcza użytkownikom treści niewiele gorsze niż witryny pozycjonujące się uczciwie. Innymi słowy, uczciwość taktyk SEO nie w każdym przypadku adekwatnie wyznacza granicę między dobrymi i złymi treściami. Kilka lat temu zespół pracujący nad wyszukiwarką MSN doszedł do wniosku, że lepiej wyrzucać z indeksu witryny słabej jakości niż walczyć z dobrymi jakościowo witrynami kupującymi linki. Być może Google kieruje się teraz podobną filozofią.
- Czekają na nowe typy danych wejściowych – widać ostatnio rosnące zainteresowanie Google’a społecznościami, a pochodzące ze społeczności dane o rekomendacjach i cytowaniach są mniej „zanieczyszczone” (a przynajmniej łatwiejsze do śledzenia) niż dane oparte na linkach. Być może w Google wierzą w dane ze społeczności jako antyspamowe wunderwaffe.
Skąd ta antyspamowa histeria?
Już słyszę jak mówisz: „I co z tego, że Google nie walczy ze spamem tak dobrze jak w poprzednich latach?”
Martwię się o reakcje internautów na wyniki wyszukiwania zanieczyszczone spamem; chodzi oczywiście o taki naprawdę śmieciowy spam, nie o wartościowe witryny wspomagające się spamerskimi metodami. Chodzi o taki spam, który może zmotywować internautów do poszukania nowych metod docierania do treści (Facebook Q&A? Twitter? Yelp?). Search jest dzisiaj skomplikowanym ekosystemem utrzymywanym w homeostazie przez twórców witryn, marketerów, sprzedawców i klientów. Jeśli Google będzie rozczarowywał tych ostatnich – klientów – to cały ten ekosystem zacznie się załamywać.
Jeśli korzystasz z wyszukiwarek, a tym bardziej jeśli pracujesz w search marketingu – to ostatnia rzecz, na jakiej powinno ci zależeć.
Co możemy z tym zrobić?
Nie spamuj wyników wyszukiwania, nie kupuj linków, nie zamieszczaj ich w śmieciowych katalogach i farmach linków. Pomimo tego co się dzieje, podejmowanie takich działań byłoby bardzo głupie; wciąż bowiem bardzo wiele stron zostaje ukaranych filtrem. Osobiście chcę mieć pewność, że ruch na mojej witrynie pozostaje niezagrożony, zamiast ciągle martwić się niedużym wprawdzie, ale istniejącym ryzykiem, że witryna wpadnie w filtr lub zostanie zbanowana.
Kara w Google to naprawdę upiorne doświadczenie, i utrzymywanie tego stanu rzeczy to pewnie świadoma decyzja. Bardzo trudno jest dowiedzieć się, czy witryna rzeczywiście została ukarana, niemal niemożliwe jest ustalenie, co było ewentualną przyczyną, nie mówiąc już o wytyczeniu drogi z powrotem na dobre miejsca – to doświadczenie jak z Franza Kafki. Jeśli potrafisz pracować z takim ryzykiem na karku, jeśli jesteś profesjonalnym „blackhatowcem”, to nie masz się czym martwić. Jeśli natomiast budujesz normalny biznes, to wziąwszy pod uwagę, że Google przynosi ci ok. 90% ruchu, podejmowanie takiego ryzyka byłoby strasznie głupie.
Co do powiadamiania Google’a o spamerskich praktykach konkurentów – wszystko zależy od ciebie. Google przykłada do takich zgłoszeń coraz mniejszą wagę. W sekcji Q&A serwisu SEOmoz.org niemal codziennie udzielamy użytkownikom rad dotyczących spamerów prześcigających w rankingach uczciwe witryny, a ja potrafię przypomnieć sobie zaledwie jeden przypadek by zgłoszenie spamera do Google przyniosło skutek (choć warto zaznaczyć, że nie śledzę finału wszystkich spraw z jakimi zgłaszają się do nas użytkownicy).
Nie powinniśmy ustawać w wysiłkach na rzecz tworzenia świetnych witryn zawierających użyteczną dla internautów treść. Niezależnie od tego, jaka przyszłość czeka wyszukiwarki, świetne witryny zawsze będą zajmować w nich wysokie miejsca, ludzie zawsze będą je sobie polecać i je cytować, zarówno off-line, jak i on-line.
Zastrzeżenia
Istnieją oczywiście miliony zapytań będących wolnymi od spamu, a patrząc z dystansu trzeba powiedzieć, że Google przez ostatnie lata wykonał świetną antyspamerską robotę. Jednak w ostatnim czasie firma zdaje się być niezainteresowana lub niezdolna do walki z najprostszymi nawet technikami spamerskimi.
Może być też tak, że jako osoba „narażona” na obcowanie z setkami zapytań (z którymi przychodzą do nas nasi użytkownicy), widzę więcej spamu niż przeciętny użytkownik (chociaż z zasłyszanych informacji wynika, że przeciętny użytkownik też widzi problem).
Co sądzisz?
Czy ty także dostrzegasz rosnącą liczbę witryn zajmujących dobre miejsca nie mając żadnych lub prawie żadnych naturalnych linków? Jakie masz doświadczenia ze zgłaszaniem Google’owi spamerów? Dlaczego wg ciebie Google tak dawno nie wypuścił już żadnej antyspamowej aktualizacji algorytmu? Wypowiedz się!
[źródło: I'm Getting More Worried about the Effectiveness of Webspam]
Wytłuszczenia od Redakcji.
Powyższy tekst zawiera prywatne poglądy Autora. Niekoniecznie muszą odzwierciedlać one poglądy Redakcji.
Nowszy artykuł: Mądrej (Googlowej) głowie dość dwie słowie
Starszy artykuł: Liczba „lajków” ma znaczenie! Facebook zajawia newsy w SERP-ach
Podobne posty:
- Walka ze spamem: zmieni się algorytm Google
- Google Polska potwierdza bany dla spamów w domenach regionalnych
- Matt Cutts: rel=canonical nie może zaszkodzić + inne porady SEO
- Metody wykrywania spamu w wyszukiwarkach
- Czym jest spam w wyszukiwarkach? — subiektywna opinia i ankieta
Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:
- dobre miejsce na spam
- wyszukiwarka linkow spam
|