O zacieraniu granic między SEO a social media

Pozycjonowaniem zajmuję się od kiedy pamiętam. Rzadko zdarza mi się spoglądać z dystansu na moją pozycjonerską drogę; szczególnie rzadko zastanawiam się nad zmianami w branży SEO i moich własnych na jej temat poglądów. Jednak kiedy już to zrobiłem, uświadomiłem sobie, że branża SEO fascynuje mnie teraz bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Mocno wierzę w rolę mediów społecznościowych. Chociaż, gdy blogosfera regularnie, 3 razy do roku, ogłasza „SEO umiera”, nie wierzę w to. Uważam raczej, że SEO zaczyna się z social mediami zazębiać. Zaczynając od TrustRanku, przez redakcyjne treści, aż po personalizację – w mediach społecznościowych jest mnóstwo wielbionych w Google rzeczy. Integracja ze światem SM to po prostu obrana przez Google droga, i chodzi tu o dużo więcej niż tylko o wyświetlanie wyników z Twittera w wyszukiwarce real-time. Wierzę, że Google uruchamia „Google Me” by mocniej wejść w świat sieci semantycznej; byłoby to dosyć śmiałe wejście w social media.
Nowe (content marketing) vs stare (zalecenia techniczne)
Według mnie, content marketing jako strategia SEO to największy kawałek tortu. Wciąż oczywiście pamiętam o link buildingu i uznaję wartość, jaka z niego płynie. Wciąż pamiętam o audytach technicznych, ale nie uważam ich za aż tak ważne, jak robią to niektórzy pozycjonerzy. W związku z moją pracą widzę codziennie wiele audytów i nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie, czy powstają one w takiej liczbie bo ktoś wierzy w ich wartość, czy po prostu dlatego, że ich przygotowywanie to utarty rytuał, w dodatku zyskowny i łatwy w przygotowaniu. Sądziłem, że pozycjonerzy wydorośleli nieco od czasów upychania słów kluczowych w title i sztuczek w kodzie.
Pozycjonerzy wiedzą, że to ich praca zmagać się ze złym kodem, słabo indeksowalną nawigacją i wszystkimi innymi typowymi problemami. Wiedzą, że nawet źle przygotowane witryny (chociaż bez przesady) mogą zapewnić użytkownikowi użyteczną treść. Gdyby Google nie potrafił znaleźć sposobu na zaserwowanie użytkownikom tej treści, straciliby wiarę w jakość Google’owych wyników. Mają rację, czy nie – Google musi uwzględnić oczekiwania względem siebie. Poświęcanie dziesiątek kosztownych roboczogodzin na prace zespołu projektowego nierzadko nie ma wg mnie sensu. Jeśli chodzi o coś, co można szybko zmienić, np. na WordPressie, nie mam oporów, by to zrobić i czuć się bezpieczniej. Jeśli jednak chodzi o optymalizację kodu całej dużej platformy gdy brak nawet pewności co do rozmiaru zysków, nie czuję się komfortowo robiąc coś takiego. Nie czuję się fajnie zalecając takie działania nieświadomym technicznie klientom. Czuję się, jakbym robił coś okrutnego. Nie mam też wówczas wrażenia, żebym robił coś wartościowego.
Tworzenie wartości poprzez zaangażowanie w social media
SEO to dla mnie optymalizacja pod wyszukiwarki robiona w imieniu użytkowników. SEO tworzy wartość dla każdego, kto jest w jego zasięgu. Moją działką jest np. e-commerce. Optymalizuję witryny z myślą o klientach końcowych. Zamieniam witryny w miejsca, którym się ufa. Piszę i publikuję pod swoim nazwiskiem. Nie obawiam się publicznie przyznać do błędu, jeśli zdarzy mi się go popełnić. Komunikuję się z klientami, tak, jakbym pracował w standardowym, stacjonarnym sklepie; staram się zapewnić forum do rozmowy, zawsze kiedy jest to możliwe. Nie staram się przechytrzyć mojej widowni, raczej wychodzę jej na przeciw. Staram się dotrzeć do klientów, zaangażować ich, używając ich języka i patrząc ich oczami.
Taka strategia oznacza poświęcanie wiele czasu na bieżące działania marketingowe, budowanie zaufania i eksponowanie korzyści dla klienta. Polityka „dawać, żeby brać” naprawdę wydaje się przynosić efekty w handlu internetowym, przynajmniej wówczas, gdy sklep nie działa jak automat ze słodyczami. Bezpośrednie konwersje? Nie zawsze. To już nie jest takie proste. Na szczęście, gdzieś tam czeka nagroda za dobry branding, za optymalizację pozostałych kanałów marketingowych, które pomagają witrynie przetrwać. To stara szkoła marketingu. Na początku internet oddalił się od tradycyjnego marketingu. Internet roku 2010 wraca skruszony na jego łono. Branża SEO musi się nauczyć to akceptować.
[źródło: The Thinning Line Between SEO and Social Media. Wszystkie wytłuszczenia od redakcji.]
Nowszy artykuł: Jak linkować na zapleczu?
Starszy artykuł: Zanim wystartujesz z serwisem – Ostateczne poprawki pod kątem SEO
Podobne posty:
- 71% marketerów używa social media jako elementu strategii SEO
- Wieści o śmierci SEO są mocno przesadzone
- Po konferencji SMX West 2011. Wywiad z Bartkiem Berlińskim
- SEO + social media marketing. Podobieństwa i różnice
- Szukasz opinii? Google zorientuje się i zmieni SERP-y
Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:
- benchmark pozycjoner
- iware pozycjoner praca
- zacieranie granicy między działkami
- zacieranie sie granic
|