Facebook: nowe ustawienia prywatności

Logika wdrażania nowych funkcjonalności jest w Facebooku prosta. To logika wymiany: dajemy wam, drodzy użytkownicy, coraz więcej i coraz więcej żądamy w zamian. Walutą wymiany jest treść tworzona przez użytkowników; treść ta, z biegiem miesięcy i kolejnych funkcjonalności, staje się coraz bardziej własnością Facebooka, coraz mniej – użytkowników. To byłby nawet uczciwy układ, gdyby użytkownicy mogli mieć świadomość, że są jego stroną. Przejmowanie kontroli nad treściami użytkowników odbywało się bowiem do tej pory głównie techniką komplikowania ustawień prywatności. Technika ta, wyglądająca raczej jak podchody, niż kontrakt dwóch równoprawnych stron, zaczęła budzić prostesty opinii publicznej. Opinia publiczna huknęła, Facebook się przestraszył i wprowadza zmiany (zapowiedziane na wczorajszej konferencji przez Marka Zuckerberga). Ale czy naprawdę się przestraszył? Czy wykonuje ruchy pozorowane?
Niestety, nowe ustawienia prywatności nie są jeszcze dostępne. Wiadomości o nich pochodzą na razie z drugiej ręki: z wypowiedzi Zuckerberga, z wpisu na fejsbukowym blogu i fejsbukowej pomocy, a także z relacji nielicznych dziennikarzy, którzy nowe ustawienia widzą w swoich prywatnych FB-kontach. Jeśli podsumować uzyskane tak informacje, odpowiedź jest jedna: jest mniej źle, ale wciąż słabo.
Najpierw obrazki. Główna strona prywatności wygląda teraz tak:

Po zmianach, ta sama strona będzie wyglądać tak:

Dwójką (2) oznaczone są podstawowe informacje, pozwalające na identyfikację użytkownika. Imię i nazwisko, płeć, sieci są udostępniane wszystkim i ustawienie to nie podlega konfiguracji. Warto zwrócić uwagę, że z listy informacji udostępnianych „obowiązkowo” wypadła sieć znajomych – będzie dało się ją teraz ukryć przez nieznajomymi.
Pod jedynką (1) skonfigurujesz udostępnianie twoich treści. Statusy i zdjęcia możesz udostępnić, przykładowo, tylko znajomym, datę urodzin także znajomym znajomych, a notkę o tobie – wszystkim. Ze screenów wywnioskować można tyle, że wszystkie ustawienia będą teraz widoczne „na jeden rzut oka”, w formie tabelki. To istotnie poprawi poczucie kontroli nad sytuacją.
Trójka (3) dotyczy aplikacji i witryn. Jak pisze Facebook w systemie pomocy:
W tej części możesz decydować, które informacje chcesz udostępniać stronom i aplikacjom, w tym wyszukiwarkom (aplikacje i strony, których używasz Ty i Twoi znajomi mają już dostęp do Twojego imienia i nazwiska, zdjęcia profilowego, płci, sieci, listy znajomych, nazwy użytkownika i innych informacji, które udostępniasz wszystkim). Możesz wyświetlać swoje aplikacje, usunąć te, których nie chcesz używać, lub całkowicie wyłączyć platformę. Po wyłączeniu platformy korzystanie z aplikacji lub stron platformy nie będzie możliwe. Nie będziemy również udostępniać aplikacjom ani stronom informacji o Tobie.
W sekcji Czwartej (4) możesz zabrać wybranym użytkownikom lub aplikacjom dostęp do twoich treści lub (w przypadku użytkowników) możliwość zapraszania cię do aplikacji.
Zamiast 6 sekcji, mamy więc 4. Najważniejsza z nich, udostępnianie treści, jest wyeksponowana bezpośrednio na stronie prywatności. Czyli jest lepiej.
Pozostaje także możliwość ustawiania dostępności na poziomie każdego statusu czy zdjęcia (przycisk z kłódką). Decyzja podjęta „w kłódce” ma wyższy priorytet, niż ogólne ustawienia skonfigurowane na stronie prywatności.
Wciąż jednak zorientowanie się, jakie są bieżące ustawienia prywatności wymaga bardzo wielu kliknięć (czasem „zagnieżdżonych”) i doskonałej pamięci roboczej. Wystarczy przejrzeć artykuł Dannego Sullivana, żeby zorientować się, jak skomplikowana jest wciąż prywatność na FB (w zasadzie wystarczy sam rzut oka na ten artykuł, liczący sobie ponad 10 stron znormalizowanego maszynopisu i 17 screenów).
Z pewnością wykonalne byłoby umieszczenie wszystkich ustawień prywatności na jednej stronie. Taka strona byłaby pewnie dosyć skomplikowana, jednak pozwalałaby objąć całość. Niekoniecznie musiałaby też zwalać z nóg przeładowaniem informacji – połączenie AJAX-a i podejścia zwanego progressive disclosure, rozwiązałoby problem.
Ale zaraz, jaki problem, kto tu ma problem? Raczej nie Facebook. Ofiara (relatywne uproszczenie ustawień), którą Zuckerberg rzucił właśnie na pożarcie mediom, powinna je tymczasowo nasycić i uspokoić.
Nowszy artykuł: Relacja z Search Marketing Week
Starszy artykuł: Śmierć analityki internetowej? Oda do referrerów
Tagi: Facebook Marketing, media społecznościowe - social media, prywatność w internecie
Podobne posty:
- Facebook Places, czyli gdzie są moi znajomi
- Facebook zwraca użytkownikom ich dane
- Jak usunąć konto na Facebooku?
- Facebook vs. Google, czy SEO w nowej wyszukiwarce Facebooka jest możliwe!?
- Facebook Open Graph, „lubię to” – kto zyska, kto straci?
Osoby które odwiedziły tą stronę znalazły ją szukając:
- jak na fb usunąć info o płci
- konfiguracja facebook
- jak ukryć dostępność na facebooku
- facebook jak ukryć dostępność
- konfiguracja facebooka
- jak ustawić nowe konto na facebooku
- nowe ustawienia prywatności facebook
- facebook konfiguracja
- nowe ustawienia prywatnosci facebook
- ustawienia prywatności na facebooku